• W On

On ma mniej – i jak się z tym czuje?

Obecnie coraz więcej kobiet dysponuje pokaźniejszymi finansami niż ich partnerzy.  Dokopałam się do raportu (TNS Polska, 2014 r ), z którego wynika, że w  Polsce cztery lata temu  już co piata kobieta zarabiała więcej niż mężczyzna.

Panowie deklarują, że więcej zarabiająca partnerka nie jest problemem, a myślą…

Zmianom ekonomicznym towarzyszą zmiany społeczne, jako że większość Polaków (67 proc.)  deklaruje, iż nie ma znaczenia, kto przynosi do domu więcej pieniędzy. Co ciekawsze, problemu z tym, że partnerka zarabia więcej, nie ma aż 73 proc. mężczyzn i trochę mniej, bo 59 proc. kobiet. Czyli wydawać by się mogło, że głównie paniom przeszkadza, jeśli partner ma mniej, a większość panów łatwo to akceptuje.

Okazuje się jednak, że to, co deklarujemy w ankietach, może się różnić od faktycznych odczuć, do których często nie przyznajemy się sami przed sobą. Komentujący to badanie seksuolog prof. Zbigniew Lew-Starowicz, ekspert kampanii „Zarobki bez tabu” sceptycznie oceniał te wypowiedzi. Jego zdaniem świadczyły one o tym, że ankietowanym wydaje się, że wypada tak mówić. A nie, że tak jest rzeczywiście. Tym bardziej, że w swoim gabinecie obserwował on sytuację, gdy kobiety bez problemu udzielały informacji o zarobkach partnerów, natomiast mężczyźni, zarabiający mniej niż żony, byli zdecydowanie bardziej powściągliwi, jakby chcieli ten fakt ukryć.  

Według innych badań, przeprowadzonych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej  blisko co trzeci  mężczyzna w Polsce ma  jednak problemy z faktem, że kobieta zarabia więcej. Słabsi finansowo mężczyźni mają także niższe zadowolenie z życia w porównaniu do lepiej sytuowanych kolegów.  Według tego samego badania cierpią na tym również ich doznania seksualne, lecz o tym w innym wpisie.

 Największym przeciwnikiem układu, w którym on ma mniej niż ona, jest wciąż bardzo silny stereotyp społeczny określający tradycyjne role kobiety i mężczyzny w związku. Zgodnie z nim to mężczyzna odpowiada za dostarczanie zasobów. On przynosi upolowanego mamuta, ona może go smakowicie przyrządzić. Tego oczekuje społeczeństwo, tego oczekuje on sam. Czy tego oczekuje również ona? – zajmę się tą kwestią w osobnym poście.

Ten przemożny patriarchalny stereotyp sprawia, że jeśli mężczyzna się w tej roli nie sprawdza, to paradoksalnie obydwoje mogą mieć zaniżoną samoocenę. Ona, bo nie stać ją na „lepszego” partnera. Zaś jego poczucie wartości spada, bo zaczyna wstydzić się sytuacji, gdy nie staje na wysokości zadania. Nie wywiązuje się z roli przewodnika stada i nie spełnia oczekiwań, nie tylko swoich i partnerki, lecz całego otoczenia.   

Niewypełnianie oczekiwań skutkuje poczuciem zagrożenia i porażki. W związku, w którym kobieta przoduje finansowo, mężczyzna czuje się „nieudacznikiem”, „utrzymankiem”, „nieswojo”, „poniżany”.  Tak szczerze swoje emocje przedstawiają panowie w anonimowych wpisach w internecie.

Uczucia trudno podważać. Warto jednak pamiętać, że np.  zdaniem prof. Z. Lwa-Starowicza –

mężczyźni mający niższe od kobiet zarobki są skłonni do nadinterpretowania zachowań partnerek wobec nich

.  

Jeśli on ma mniej, to staje się wyjątkowo wyczulony nie tylko na wszystkie rzeczywiste wyrazy lekceważenia, które niezamierzenie mogą się pojawić w każdej relacji. Co gorsza może on przypisywać zachowaniom partnerki  lekceważenie swojej osoby ze względu na słabszą pozycję finansową. I tak np. jeśli ona zapomni poinformować go,  że jej matka wprosiła się do nich na kolację, to on może być oburzony, że nikt  nie uwzględnia jego zdania w tej kwestii i córka z mamusią załatwiają to ponad jego głową.  Wszelkie niedociągnięcia z jej strony, które normalnie mogą pojawić się w związku, będą interpretowane negatywnie –

„Ona się ze mną nie liczy, bo mam mniej kasy”

 . Założenie przemocowych intencji partnerki nie pomaga w budowaniu wzajemnego zaufania.   

Mężczyzna, mający mniejsze zasoby finansowe, może mieć wrażenie, że zawodzi partnerkę i tak naprawdę nie wie, na czym miałby polegać jego wartościowy wkład w związek i jego męska odpowiedzialność, jeśli to ona przejęła rolę głównego „żywiciela”. Jest często bezradny, a bezradność to „mega niemęska rzecz”.

Poczucie winy i bezradność to mieszanka zabójcza dla facetów

 – stwierdza psycholog J. Masłowski.  

Ma mniej i wciąż się kłóci

Do tego bezradność, bezsilność to te emocje, które „ uruchamiają nas do złości”. Wściekanie się jest często maską obronną, którą on zakłada, żeby ochronić resztki swojej męskości. Kobiety często nie rozumieją tego typu zachowania, gdyż w ich rozumieniu ukochany powinien być zadowolony z bycia w relacji z tak dobrze sytuowaną  partnerką, a on jest taki drażliwy i sfrustrowany.

Tymczasem mężczyźni, którym zazwyczaj trudno jest mówić wprost o uczuciach, bo tego nie potrafią, często wyrażają brak pewności siebie właśnie przez napady gniewu, wieczne niezadowolenie lub wycofanie się w milczenie i obojętność. Czyli górę bierze odwieczna reakcja „walcz”, czyli atakuj złością, albo „uciekaj”, czyli obraź się, zniknij za zasłoną „cichych dni”.

Uzyskanie przez niego kontroli nad takim reagowaniem, to niestety ogromna praca. Warto przede wszystkim, żeby każda strona takiego nierównego związku uzmysłowiła sobie, skąd się mogą brać reakcje gniewu.  Inaczej powstaje wybuchowa mieszanka braku poczucia wartości, niezrozumienia, oskarżeń i żalów, która stanie się pożywką dla następnej kłótni. W jaki sposób można sobie z nimi radzić, napiszę w kolejnym poście.

O dziwo są również mężczyźni, którzy spokojnie dają sobie radę w takim związku. Znalazłam w sieci wywiad z J. Szczerbakowem, który mówił:

Nie czuję się utrzymanką, jeśli moja partnerka zarabia więcej. To zakamuflowany stereotyp męskiego poczucia wyższości. Dla mnie to kwestia uczciwego dogadania w związku zasad – w tym finansowych.

Czyżby bezpieczniej było dobierać się w pary według kryterium rozmiaru konta bankowego??
Napisz, co o tym myślisz. Może masz ciekawą historię prawdziwą opisującą taką sytuację?
Napisz, a zostanie opublikowana.  

One Reply to “On ma mniej – i jak się z tym czuje?”

  • Jerzy

    Przez długi okres pozostawałem utrzymankiem mojej partnerki. Ciężki moment zawodowy, pokłosie kryzysu z 2008. Nie ukrywam, że na początku moja duma została potwornie nadszarpnięta. Fakt utraty źródła dochodu próbowałem długo ukryć, jednak nie mogłem regularnie uszczuplać oszczędności bez poinformowania o tym małżonki. Postanowiłem postawić na szczerą rozmowę. Fakt było to trudne, jednak wierzę, że rozmowa jest zawsze kluczem do sukcesu. I tak też się stało, oboje dokonaliśmy pewnych wyrzeczeń, aby móc przetrwać na pensji mojej małżonki bez uszczuplania naszych oszczędności – na czarną godzinę. Istotny w tym przypadku był kompromis.

    Odpowiedz

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *