Ona ma więcej
  • W Ona

Ona ma więcej

J eżeli to ona ma więcej, często zaczyna się zachowywać tak, jak gdyby była udzielnym władcą w związku. Drogie Panie, wciąż zachłyśnięte świeżo uzyskaną niezależnością finansową, przyznajmy same, że często popadamy w przesadę.
W. Eichelberger zauważa:

Dzisiaj kobiety mają coraz więcej kontroli nad własnym życiem i coraz więcej władzy w związku.  Władza demoralizuje, im więcej władzy, tym więcej negatywnych, lekceważących zachowań wobec drugiego człowieka.

Bo cóż oznacza władza ?

 

Jeden człowiek ma władzę nad innym, może mu coś nakazać, może go oceniać, upokarzać i czerpać z tego satysfakcję, może odrzucać i wykluczyć. ( Andrzej Leder, Krytyka polityczna 2017).

Panowie (co piąty z badanych) skarżą się, że mężczyzna, który zarabia mniej niż kobieta, jest przez nią gorzej traktowany. Blogger Kuc podsumowuje to w ten sposób:

Znam też kobiety, które sądziły, że można kupić faceta i uznawały związek za kolejny abonament, bo im się zbliżenia z płatnościami zbliżeniowymi myliły. Żyłem z taką i nie trwało to długo, mimo że w tamtym okresie zarabiałem tyle, ile dzisiaj wydaję na tydzień, jeśli mnie poniesie fantazja. I nawet nie niósł mnie romantyzm, a zwykłe zmęczenie  (Kuc Blog)

Główne zarzuty formułowane przez panów, to drobiazgowa kontrola  i wzbudzanie poczucia winy  u partnera z powodu wydatków, w cenie kobiety – nie potrzebnych. Zdarza się, że torba z codziennymi zakupami, które on przynosi do domu, poddawana jest regularnemu śledztwu. A po co to? A dlaczego tak drogo? A czemu aż tyle…
Tymczasem kwestionując finansowe decyzje partnera, tak naprawdę kobieta poddaje w wątpliwość jego umiejętności, jego osąd, jego samego.  Jej wydaje się, że wyraziła tylko wątpliwość, na przykład: dlaczego on zakupił zimą winogrona, jeśli akurat są trzy razy droższe niż mandarynki. A partner czuje się zaatakowany – ma wrażenie, że ona kwestionuje jego odpowiedzialność i rozsądek.
Jeszcze gorzej, jeśli przedtem umówili się, że każde ma prawo do wydatków osobistych, a ona zaczyna wtrącać się w to, co partner sobie kupuje: ”Dlaczego takie drogie buty! Nie było tańszych? Przecież cię nie stać !” Tak jak gdyby fakt posiadania o wiele mniej,  pozbawiał słabszego finansowo partnera prawa do jakichkolwiek wydatków osobistych czy przyjemnościowych. Ona może kupować, bo ma, on nie powinien, bo przecież wiecznie brakuje mu pieniędzy.

Zabawa w kotkę i myszka

Sytuacja podlega samoczynnej eskalacji. Im bardziej ona go kontroluje, tym bardziej on stara się ją przechytrzyć. Wtedy ona tym gorliwiej stara się go przyłapać. Karci jak niegrzeczne dziecko. Okazuje upokarzające lekceważenie. Wreszcie przestaje w ogóle liczyć się z jego zdaniem, i to nie tylko w kwestii finansów. A on oskarża ją o brutalność, o wścibstwo, o skąpstwo wreszcie.

W sytuacji, gdy ona ma więcej niż on, niezbędna jest wzajemna  tolerancja dla własnych potrzeb. Chodzi o to aby oboje partnerzy mogli zachować twarz. Moim zdaniem to kobiecie przypada odpowiedzialność przy ochranianiu męskiego ego w tej kwestii.
Jednakże bogatej pani przychodzi to z trudem. Ją także straszy po nocach ewolucyjny stereotyp, mówiący, że to mężczyzna powinien utrzymywać swoją babę i dzieci. Jeśli w jej życiu jest inaczej, mężczyzna ma mało, lub wręcz nic, rodzi się w niej niepokój.

Jeżeli więc to Ty, jako kobieta,  dźwigasz główny ciężar utrzymania rodziny, to  wiesz, że jakieś przedziwne wrodzone przekonanie  każe Ci postrzegać tę sytuację jako krzywdzącą.  A to stereotyp rządzi w Twojej podświadomości.

Niby jesteś tą bogatą, odnoszącą sukcesy power woman, a jednak widzisz siebie w postaci ofiary losu.

Czujesz się gorsza,  bo nie potrafiłaś znaleźć lepszego żywiciela, ”właściwego łabędzia”,  i jesteś z takim „ułomnym” finansowo facetem.

Jeżeli do tego jesteś mocno nastawiona na rywalizację, to uświadamiasz sobie, że taki finansowy słabeusz nie dodaje Ci splendoru i  nie będzie twoim atutem w żadnej siłowej rozgrywce.

 

Hojność też szkodzi

Czasami to  nie agresja wobec słabego partnera jest problemem zasobnej pani,  lecz … jej hojność. Okazuje się, że nadmierna, też nie jest wskazana. 

Przejmowanie większości opłat, dawanie prezentów i wszystko, co ujawnia „przewagę” kobiety, może być odbierane jako podkreślanie zależności i pomniejszanie znaczenia mężczyzny w związku-

stwierdza Beata Poborska-Kobrzyńska, psycholog i psychoterapeuta. Dlatego dobrze, jeśli zasobna pani będzie wyjątkowo wyczulona w kwestii prezentów dla niego.  Często musi się pogodzić z faktem, że  jej standard życia w takim związku będzie niższy, niż to na co mogłaby sobie sama pozwolić.

Jeśli to Ty masz więcej, to być może będziesz musiała zrezygnować z niektórych przyzwyczajeń i pewnego stylu, który Cię dotąd określał.   Nie chciałabyś przecież ostentacyjnym prezentowaniem zamożności wprawiać partnera w zakłopotanie. Uważaj z drogimi prezentami. Uważaj, do jakiej restauracji się z nim wybierasz. Uważaj, żeby chcąc sprawić Ci przyjemność, nie czynił wydatków ponad stan.
Tak więc zamiast luksusu – rozsądny komfort. Para jest zespołem, powinniście wziąć pod uwagę dobrostan każdego z partnerów na równych prawach.

 

To nie może się udać, a może…

Wyglądałoby na to, że ludzie powinni się dobierać w pary pod względem rozmiarów konta bankowego. Sytuacja, kiedy partner ma bardzo mało pieniędzy, które masz Ty, silna kobieta, jest bardzo trudna – dla obu stron.  Niektórzy twierdzą, że to się po prostu nie może udać, bo wszystkie siły zewnętrzne i wewnętrzne  – stereotypy, emocje, opinie osób trzecich, itd, napierają na wasz związek ze wszystkich stron.  Prędzej czy później doprowadzą do jego rozpadu. I wtedy dopiero zacznie się wzajemne bolesne rozliczanie – czasami jak najbardziej dosłowne.
Nie chcę Cię nadmiernie napawać optymizmem, lecz osobiście znam przynajmniej trzy takie stadła, które po kilkudziesięciu latach nadal mają się dobrze, mimo że ona jest znacznie zasobniejsza od partnera.  To prawda, że codzienność poddaje taki związek niezliczonym próbom. Trzeba wytrzymać presję otoczenia, a nawet rodziny. O tym szerzej we kolejnym wpisie.  Dobra wiadomość jest taka, że taki „nierówny” związek wymaga od Was obojga ciągłego rozwoju: poszukiwania odpowiedzi i rozwiązań. Zastanawiając się nad przyczynami różnych zachowań – jego i twoich, możecie poczynić wiele odkryć na swój temat  – każde z osobna i razem. Możecie dowiedzieć się, co tak naprawdę liczy się dla was w życiu, co jest prawdziwą wartością, a co – technicznym środkiem do celu. I jaką rolę w waszym życiu odgrywają pieniądze.
Ten post zakończę uwagą W. Eichelbergera:

Najlepiej byłoby, żeby ludzie w związku oboje pracowali i wspólnie podejmowali decyzje finansowe. A przede wszystkim, żeby się przyjaźnili – czyli traktowali po partnersku, cenili i szanowali. Przyjaciel przyjacielowi pomoże w biedzie, pożyczy, skredytuje, bo mu ufa, bo wie, że mu nagle nic nie odbije, że nie zostanie przez potrzebującego wykorzystany. Kiedy ludzie się przyjaźnią, to mogą sobie też coś bezinteresownie ofiarować. Nie poniżać się do kłótni o pieniądze i nie zmarnować naszego partnerstwa z najbliższym naszym wspólnikiem.

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *