Historia Marka i Zosi z cyklu „On ma mniej, a przynajmniej tak mu się wydaje”

Marek nie ma pieniędzy- w swoim mniemaniu. Zosię wciąż dziwi, gdy on – mimo porównywalnych dochodów i zasobów – zachowuje się tak, jak gdyby uważał, że powinna przejąć nad nim również opiekę finansową. Nie da się ukryć, że Zosia wzięła już na siebie odpowiedzialność za inne obszary jego życia. To ona kupuje mu ciuchy, to ona dba aby chodził do dentysty i lekarzy, to ona przypomina o imieninach jego mamy.
Zosia zauważyła już, że na swoje potrzeby Marek wydaje bez umiaru, ale w ich relacjach zachowuje się tak, jak gdyby miał o wiele mniej pieniędzy niż ona. Na przykład on oczekuje, że to Zosia będzie stawiała lunch w kawiarni, albo opłaci codzienne zakupy, lub przyjedzie do niego, żeby on nie musiał wydawać na benzynę. Także podczas wspólnych eskapad, Marek opiera się na jej finansach. Jakoś się utarło między nimi, że to ona kupuje bilety, rezerwuje hotele, płacąc ze swojej karty. No a potem często nie może doczekać się zwrotu jego części. Gdy gdzieś się wybierają, często okazuje się, że on po prostu nie ma przy sobie portfela – tak jak gdyby uważał, że nie musi, bo jest pod opieką, jej opieką. Dlatego na wszelki wypadek ona zawsze bierze ze sobą trochę kasy, nawet gdy idą na spacer do parku.

Z początku te powtarzające się przypadki Zosia traktowała jako kolejne objawy ogólnej niezaradności Marka. I chętnie wspomagała go również w tym zakresie. Zwłaszcza, gdy sama dysponowała gotówką. Taki nierówny układ finansowy między nimi trwał dosyć długo. Dla niego był niezwykle wygodny, a dla niej – nie na tyle stresujący, żeby miała poczucie, iż coś należałoby z tym zrobić. Czy wydawało jej się, że w ten sposób może okazać mu miłość i on to kiedyś doceni?

Z czasem jednak coraz mniej jej się to podobało. Zaczęła częściej nalegać na rewanż z jego strony. Irytowało ją, że wszelkie rozliczenia są z korzyścią dla niego. Za każdym razem, kiedy umawiali się na finansowanie po połowie, on próbował jej urwać jakieś grosze, tak jak dziecko, które rozlicza się z mamą i wie, że ona podaruje mu końcówkę.

Pieniądze coraz częściej stawały się powodem kłótni między nimi. To znaczy, nie kłócili się o pieniądze, na to Zosia była zbyt subtelna, a przede wszystkim nie chciała, żeby ktoś mógł uznać ją za materialistkę. Czuła jednak, że to one leżą u podstaw nieporozumień i cichych dni.

W pewnym momencie Zosia sama zaczęła wątpić w swój osąd. Może rzeczywiście to jej powodziło się trochę lepiej? Może niepotrzebnie się czepiała? Sama już nie wiedziała, co powinna zrobić, czy twardo zażądać od niego, żeby wnosił swój wkład finansowy w związek? Co z pewnością popsuje mu humor na dłużej i nie wiadomo czym się skończy. Czy też powinna udawać, że nic się nie dzieje i dla spokoju ducha sięgać pierwsza po portmonetkę?

2 Replies to “Historia Marka i Zosi z cyklu „On ma mniej, a przynajmniej tak mu się wydaje””

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *