5 najbardziej wkurzających prezentów

Czy macie już przygotowane świąteczne prezenty? Czy też Święta, nieuchronnie przychodzące 24 grudnia, znowu was zaskoczyły? A może, tak jak ja w tym roku, nie macie nastroju do biegania po sklepach, ani do buszowania w internecie? A prezenty wydają się wam czymś kłopotliwym? Zarówno te, które powinniście dać, jak i te, które otrzymacie.  Dlaczego prezenty, które z założenia mają być czymś miłym, wkurzają zarówno darczyńcę, jak i obdarowanego? Jakie prezenty, zamiast poprawiać relacje, często je komplikują?

 Oto  lista 5 najbardziej wkurzających rodzajów prezentów:

 

1. Prezenty statusowe

Kupowane są w przekonaniu

mój prezent świadczy o mnie.

W nich w ogóle nie chodzi o przyjemność obdarowanego, one mają przede wszystkim pokazać, na co stać darczyńcę. Najczęściej są to prezenty nadmiarowe – kosztują nieproporcjonalnie dużo, na zasadzie

zastaw się, a postaw.

Darczyńcy wydaje się, że może kupić trochę dobrego mniemania o sobie, zwłaszcza u osób, które go dobrze nie znają. Dlatego potencjalna kochanka dostaje złoty naszyjnik z rubinem, a żona smutną płytę CD, jak w  filmie „To właśnie miłość”.

Prezenty statusowe pojawiają się często na początku relacji miłosnej, zwłaszcza kiedy mężczyzna usiłuje zaimponować kobiecie (albo kobieta mężczyźnie). Wtedy, wręczany przy jakiejś tradycyjnej okazji, kosztowny drobiazg ma zdradzać pozycję finansową potencjalnego partnera.

Prezenty statusowe są wkurzające zarówno dla dawcy, jak i dla obdarowanego. Pierwszy męczy się  z wyborem – co wręczyć, żeby wypaść dobrze?. Czasami czuje się przymuszony do nadmiernego wydatku, nie odpowiadającego jego rzeczywistej sytuacji finansowej. Z kolei obdarowany zazwyczaj wyczuwa, że prezent nie jest autentyczny, nie płynie z chęci sprawienia mu przyjemności, że to takie public relations  dawcy.

W pułapkę prezentu „statusowego” często wpadają osoby majętne –  mogą mieć poczucie, że nie wypada im dać prezentu skromnego, bo będzie to odczytane jako skąpstwo. Jeśli nie chcą z kolei wręczyć prezentu z drugiej kategorii – zobowiązującego, to męczą się niepomiernie. Jakie prezenty dawać, gdy dzieli nas spora różnica finansowa, przeczytacie w którymś z najbliższych postów.

 

2. Prezenty zobowiązujące

Dostajemy suty prezent, bo ktoś czegoś od nas oczekuje. Czasami tylko wdzięczności i docenienia, zwłaszcza jeśli dzieje się to między kochankami. Czasem czegoś więcej, jeśli do konsumpcji miłości jeszcze nie doszło. Szczególnie niebezpieczne są prezenty zobowiązujące w jakiejkolwiek relacji zależności, bo mogą sprawić całkiem duże formalne kłopoty. Między prezentem a przekupstwem granica jest niezwykle cienka.  Warto pamiętać:

There’s no such thing as a free lunch.

Nie ma darmowych obiadów. Jeżeli ktoś znienacka coś nam ofiaruje, to przyjrzyjmy się na co liczy. Warto zajrzeć do klasyka – o wywieraniu wpływu poprzez prezenty obszernie pisał R. Cialdini.

Prezenty zobowiązujące wkurzają obdarowanego, bo wyczuwa, że w przyjemności ukryty jest haczyk – trudne często zobowiązania. A jeśli prezent jest atrakcyjny, to aż żal go odrzucić. Z kolei bywa, że i dawca się wkurza, gdy zobowiązanie – mimo podarunku – nie zostaje zrealizowane. Może się zdarzyć, że przy znacznej wartości prezentu, zażąda jego zwrotu.

Prezenty zobowiązujące często pojawiają się w sytuacjach męsko- damskich. Dlaczego dziewczynom tak niewiele potrzeba, by czuć się zobowiązaną do okazywania względów darczyńcy? Na to liczą faceci, którzy po postawieniu jednego drinka lub kolacji, oczekują od razu noclegu ze śniadaniem.

 

3. Prezenty wymuszone

Otrzymujemy „zamówienie” na konkretny podarunek i okazuje się, że jego koszt ostro nadszarpnie nasz budżet.  Zdarza się to zwłaszcza w rodzinie, np. wnuki często liczą na zasobną babcię, dzieci, małe czy duże, wymuszają prezenty na rodzicach. Często sami jesteśmy sobie winni zadając magiczne pytanie

Co byś chciał/a dostać?

Małe dzieci mają słabe pojęcie o cenie i realnej wartości pieniądza, więc nie znają ograniczeń, zwłaszcza jeśli prezent jest od Mikołaja.

Nie da się ukryć, że darczyńcy źle się czują jako chodzące portfele, zwłaszcza jeśli relacje na co dzień nie są zbyt bliskie. Z kolei jeśli zamówienie nie zostanie zrealizowane, lub jakość prezentu odbiega od oczekiwań, zawód obu stron – gwarantowany.

Najłatwiej temu zapobiec, gdy darczyńca jasno określi budżet prezentu, sprowadzając tym samym oczekiwania na ziemię.  Choć czasem chciałoby się przychylić dziecku nieba, a więc brnięcie w nadprogramowe wydatki – nieuniknione.

Zamówienia, choć ratują nas od nietrafienia w potrzeby obdarowanego, odbierają prezentom dreszczyk emocji. Dawca zamienia się w kuriera dostarczającego przesyłkę. Trochę brakuje wtedy napięcia, niespodzianki i tego wszystkiego, co powoduje, że nieznane jest bardziej atrakcyjne niż znane.

 

4. Prezenty nietrafione

Wkurzają, bo pokazują jak mało dawca nas zna,  jak niewiele trudu sobie zadał, żeby odkryć, co nas ucieszy. Są to takie prezenty na siłę :

Obdarowuję cię, bo tradycyjnie przy tej okazji wypada mi ci coś wręczyć.

W bliskich relacjach to szczególnie boli.  Zwłaszcza po żeńskiej stronie pojawia się myśl:

Nie chciało mu się znaleźć czegoś, co mnie interesuje, cieszy = już mnie nie kocha.

Niektóre pary, po latach, rezygnują z dawania sobie prezentów, chyba po to, by nie narażać się na taki zawód.  Związek bez prezentów?  O tym będziecie mogli przeczytać w kolejnym poście  „Komu trzeba, a komu nie warto dawać prezentów”.

Nietrafione są prezenty praktyczne dawane w relacji romantycznej. Dotyczy to zwłaszcza pań. Nowa wiertarka może mieć powab dla pana, nowe żelazko dla pani – znacznie mnie. Trudno się z niego cieszyć!  Rodzinna anegdota przytacza historię kompletu różowych wieszaków na ubrania, otrzymanych od ukochanego. Żarty z praktyczności tego podarunku trwają do dzisiaj, choć faktycznie wieszaki świetnie sprawdzają się w szafie, a po dawcy już słuch zaginął.

Nieoczekiwanie niektóre nietrafione prezenty stają się okazją do odkrycia czegoś zupełnie nowego. Trzeba tylko dać im szansę. Wyobraźcie sobie jaka byłam zaskoczona, gdy na zakończenie pracy w ministerstwie  mój przełożony wręczył mi jako prezent …Dzienniczek Św. Faustyny (??!!). Nawet sobie z tego dworowałam, że to sygnał nowych czasów. Po paru miesiącach sporadycznie zaczęłam do książeczki zaglądać… i odkryłam fascynującą lekturę. (Dziękuję, Panie Ministrze).

 

5. Prezenty na odczep

Jest to szczególnie perfidna odmiana prezentów nietrafionych. Bo choć nietrafione – trafiają prosto w serce, boleśnie raniąc „obdarowanego” – w tej sytuacji zasadne jest wzięcie tego określenia w cudzysłów. Taki prezent na odczepnego mówi:

dostajesz mnie, żebyś poczuł/a jak mało dla mojego dawcy znaczysz, on tylko odbębnia konieczność wręczenia czegokolwiek, a jeśli czujesz się obrażona/y, to bez znaczenia.

Czasami pasywno-agresywna intencja dawcy staje się jasna np. gdy fanka mody dostaje byle jaki szalik z sieciówki, którego nigdy nie założy. Czasem to zwykłe olewanie – gdy w ostatniej chwili łapię przypadkowy służbowy gadżet biurowy, albo coś byle jakiego, co sama wcześniej dostałam.

Obraźliwe są prezenty przechodnie, na których nie zatarto nawet śladów wcześniejszego przeznaczenia.  A jak podle się czujemy, gdy przy kolejnej okazji wraca do nas jakiś wyjątkowo niewydarzony prezent, który  kiedyś my sami puściliśmy w obieg. Głupio i straszno – brr .

Dla większości obdarowanych w normalnej sytuacji finansowej wkurzające będą przedmioty codziennego użytku. Zwłaszcza, te z najniższej półki.  Słusznie minęły czasy,  gdy rolka papieru toaletowego była wspaniałym prezentem. A mydełko Fa, to był luksus wychwalany w piosenkach!  Zdradzę, że dobre mydło nadal sprawia mi przyjemność, zwłaszcza w ładnym opakowaniu, takie, którego sama bym sobie nie kupiła. I chyba nie jestem sama, patrząc na to, co się dzieje w drogeriach przed świętami..

 

Wyznam szczerze, że ja też mam na swoim koncie prezenty statusowe, zobowiązujące, nietrafione, wymuszone, a nawet na odczepnego.  Starałam się natomiast nigdy nie dawać prezentów obraźliwych. Jeśli kogokolwiek czymś obraziłam – przepraszam. Wręczałam te wkurzające prezenty, bo wydawało mi się, że tak muszę, że tak wypada, że tak się robi, bo jest łatwiej. Nie czułam się z tym dobrze. Dlatego przestałam.

A Ty? Będąc na kolejnych zakupach, sprawdź czy przypadkiem nie trafiasz do którejś z powyższych kategorii. Obiecaj sobie wolność od wkurzających prezentów.

DEKLARACJA PREZENTOWA

Od tego roku robię tylko prezenty, które naprawdę mam ochotę wręczyć, po to, aby sprawić radość i przyjemność obdarowanym.  Jeśli mają być zamówione, to w ramach określonego budżetu poproszę o listę, żebym przynajmniej czuła wolność wyboru. Od dzisiaj żadnych prezentów na siłę!

One Reply to “5 najbardziej wkurzających prezentów”

  • Mirka

    No tak. Wyróżnienie 5 kategorii świetne. Trochę mało przykładów, ale bez wątpienia przeczytanie tego artykułu w odpowiednim czasie czyli przedprezentowym bardzo mi się przyda. Zdalam sobie sprawę, że muszę poskromić moje zamiłowanie do robienia zakupów i uszczęśliwiania kogoś na siłę, tylko dlatego, że widzę coś fajnego, a sama nie mam już w domu miejsca na kolejny gadżet i kombinuję kogo bym nim mogła uszczęśliwić.
    Oczekuję zatem kolejnych zapowiedzianych tekstów.

    Odpowiedz

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *