Kup sobie czas! Wydawaj pieniądze, żeby sobie odjąć zajęć, a będziesz szczęśliwsza

Wyobraź sobie, wracasz do domu z pracy. Przez 9 godzin rozwiązywałaś problemy klientów, zarządzałaś, gasiłaś pożary, wymyślałaś strategie. Teraz czeka na Ciebie spragnione dziecko, partner, i jeszcze kot lub pies. W łazience pełny kosz bielizny do prania, na desce do prasowania stos ciuchów. W kuchni zapach żółtego sera, bo grzanki są popisowym, zresztą jedynym daniem Twojego mężczyzny.  Rośnie Ci ciśnienie, gdy przekręcasz klucz w drzwiach. A tu…

Mieszkanie pachnie czystością, z kuchni  rozchodzą się pyszne zapachy kolacji, która czeka tylko by podać ją na ładnie zastawiony stół. Zaglądasz do szafy – wszystko poprasowane i ułożone. Rozwieszone pranie schnie na wieszaku.

Moje szczęście miało na imię Gienia, Halinka, Ivanka. Wyręczały mnie w wielu nielubianych czynnościach domowych. A ja w pełni korzystałam z ich pomocy. Dzięki nim łączyłam karierę, wychowanie dzieci i prowadzenie domu. Dzięki nim kupowałam sobie wolny czas. Na zabawę z dzieckiem, na spacery z partnerem i psem, na czytanie książek.

Przyznaję, że nie do końca podobało się to mojemu partnerowi. Przyzwyczajony był do obrazu kobiety wiecznie krzątającej się w domu, a nie – leżącej z książką na kanapie. Nie pasowało mu to do stereotypu matki i żony. Także moi rodzice dziwili się – stać Cię na to? Nie wolisz oszczędzić tych pieniędzy, lub wydać na coś innego? Nie, nie wolałam. Kupowałam przecież coś najcenniejszego. Jedyne dobro, które jest ograniczone dla wszystkich – bez względu na zamożność. Kupowałam CZAS.

 

Głód czasu

Gdy rozmawiam z pracującymi przyjaciółmi, wciąż skarżą się, że brak im czasu. Są obciążeni ponad miarę. Głód czasu, to choroba, która nas zżera.  Pisze o tym Ashley Whillans, amerykańska badaczka z Harvard Business School w styczniowym wydaniu Harvard Business Review.

Ludzie zaganiani żyją w stresie, dręczy ich niepokój. Odczuwają mniej radości, mniej się śmieją, także mniej się ruszają. Przy tym obniża się ich wydajność. Badania pokazują, ze głód czasu obniża poziom szczęścia – nawet bardziej niż bycie bezrobotnym.

 

Pieniądze, które wydajemy na uwolnienie swojego czasu są jedną z najlepszych inwestycji, udowadnia Ashley Whillans. Ludzie są szczęśliwsi, jeśli mogą „wykupić się” z nielubianych zadań. Bezpośrednio – gdy zakupują daną usługę, np.  pomoc w prasowaniu, sprzątaniu, grabieniu, dowożeniu dzieci, itd. Albo pośrednio – np. freelancerzy rezygnujący z zarabiania dodatkowych pieniędzy na rzecz czasu spędzanego z rodziną lub przyjaciółmi. Albo decydujący się na pracę bliżej miejsca zamieszkania, żeby skrócić czas spędzany na dojazdach i korkach.

W życiu osobistym głód czasu zwiększa prawdopodobieństwo rozwodu. Natomiast gdy pary wydają pieniądze na usługi uwalniające czas, są bardziej zadowolone ze związku. Ciekawiej spędzają czas ze sobą i stają się sobie bliższe. A to znacznie wpływa na ich poczucie szczęścia. Zlecenie na zewnątrz nielubianych prac, zmniejsza też niezadowolenie z niekooperującego partnera. Czyżby sprzątaczka mogła więcej zrobić dla Twojego małżeństwa niż psychoterapeuta?

 

Wydawaj pieniądze, żeby sobie odjąć zajęć

Korki, sprzątanie, odkurzanie, prasowanie, codzienne zakupy i gotowanie, wożenie dzieci na dodatkowe zajęcia, koszenie trawy, grabienie liści. Zajęcia, których nie lubisz robić. Zajęcia, których nie musisz robić. Ashley Whillans przywołuje badanie na 6000 pracujących dorosłych w Holandii, Danii, USA i Kanadzie. Pokazało ono, że ludzie, którzy wydają pieniądze na usługi oszczędzające czas, mają większą satysfakcję z życia. Stosunkowo niewielkie wydatki pozwalają zmniejszyć presję codziennych zadań, a przez to skutecznie obniżyć poziom stresu.

 

Ucieczka od wolności

W rzeczywistości okazuje się, że nie chcemy być mniej zabiegani. Nie chcemy mieć więcej czasu! Bycie zajętym oznacza prestiż. Bycie bardzo zajętym oznacza, że jesteśmy bardzo ważni, potrzebni w jakichś instytucjach, biurach, gremiach, w domu. Poza tym powszechnie uważa się, że na outsourcing pozwolić sobie mogą tylko bogacze.  Zwykłych zjadaczy chleba nie stać na pomoc domową.

Dla niektórych bariera mentalna jest tak silna, że nigdy nie zdecydują się na domowy outsourcing. Co najwyżej pocieszają się, że kiedyś, kiedyś, gdy będą mieli naprawdę dużo pieniędzy, uwolnią się od znienawidzonych czynności. Tymczasem badania A.Willans wśród 818 amerykańskich milionerów pokazują kolejny paradoks. Nawet jeśli ludzie mają 3 miliony euro na koncie, to więcej niż połowa nie wydaje ani grosza na zlecenie innym prac, których nie lubią. A najbardziej z „kupienia czasu” cieszą się osoby o dość niskich dochodach.

Nie pozwalamy sobie na wolność, bo jesteśmy niewolnikami przekonań i stereotypów. Czy Ty też uważasz, że pewne czynności wiążą się z rolą żony, męża, matki, ojca?  Dobra żona … własnoręcznie prasuje mężowi koszule. Kobieta karmi swojego mężczyznę (świeżo poślubieni panowie tyją do 5 kg w pierwszym roku małżeństwa). Dobry mąż kosi trawę w ogrodzie. Mężczyzna w domu….myje samochód, maluje mieszkanie, wykonuje naprawy. Co jeszcze powinniśmy wykonywać samodzielnie by zasłużyć na zadowolenie z siebie w danej roli?

Badania pokazują jeszcze jeden fenomen, o którym wspomina Ashley Willans. W wielu osobach wyręczanie się innymi uruchamia poczucie wstydu. Może jest Ci głupio, że nie dajesz rady? Zwłaszcza jeśli jesteś osobą z perfekcyjnym przechyłem. Perfekcyjna menedżer potrzebuje 30- godzinnej doby by być perfekcyjną panią domu. Ale nie chce się do tego przyznać. Amerykańska badaczka ustaliła, że właśnie dlatego klienci są gotowi płacić trochę więcej za usługi wykonywane dyskretnie, przynajmniej w USA. Tak, żeby potem samej móc wypinać dumnie pierś słuchając zachwytów nad smakiem potraw czy urządzeniem ogrodu. Zlecaniu usług na zewnątrz sprzyja też świadomość, że w ten sposób daje się ludziom pracę.

Ważne też jest znalezienie osoby, która ma przyjemność z wykonywania prac, których Ty nie lubisz. Np. wychodzenie z psem może być dużą radością dla córki sąsiada. Ważne, żeby to wiedzieć. Bo często nie dajesz sobie prawa obarczania kogoś zadaniami, których sama nienawidzisz.

Jeśli nadal chcesz być perfekcyjną profesjonalistką i nie chcesz/nie możesz skrócić czasu pracy zawodowej, to przynajmniej odejmij sobie godzin spędzanych na obowiązkach domowych i uwolnij ten czas na życie.

Perfekcjoniści mają jeszcze jedno wspaniałe wytłumaczenie, dlaczego nie zlecają prac na zewnątrz: nikt nie wykona ich tak dobrze, jak oni sami. To jest normalny etap, który trzeba przejść w delegowaniu zadań. Trzeba się po prostu nauczyć zlecać i odbierać zadania.

Gdy za wiele outsourcujesz, możesz mieć poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Dotyczy to przede wszystkim osób, które powierzają na zewnątrz zadania, które chciałyby wykonywać same, bo je lubią. Tak jak na przykład wychowywanie dzieci. O ile miło jest od czasu do czasu mieć wolne od progenitury, o tyle konieczność ciągłego wyręczania się opiekunką budzi frustrację u wielu rodziców.

 

Nie ma sensu rezygnowanie z czynności, które dają Ci przyjemność, albo w których Twój udział jest szczególnie cenny!

 

Outsourcuj te części zadań, których nie lubisz robić. Zleć serwisowanie domu czy mieszkania. Spędzaj więcej czasu na przyjemnościach – z rodziną i przyjaciółmi.

Ashley Whillans radzi dodatkowo:

 

„za każdym razem, gdy sięgasz po portfel, żeby coś kupić, zastanów się, czy to co kupujesz, pozwoli Ci lepiej korzystać z czasu. Z Twojego czasu na życie.”

 

9 Replies to “Kup sobie czas! Wydawaj pieniądze, żeby sobie odjąć zajęć, a będziesz szczęśliwsza”

  • Mirosława

    Świetny artykuł! Proszę jeszcze o rozbudowanie wątku o pośrednim kupowaniu czasu czyli freelancerach.
    Pozdrawiam
    Mirka

    Odpowiedz
  • Kasia

    O Małgosiu! Dzięki za to spojrzenie. Bardzo mnie odbarczyło. Teraz jeszcze bardziej cieszyć się będę z czasu, który odzyskam z tytułu możliwości nierobienia rzeczy których nie lubię, które zrobić trzeba, i które powierzam innym. Ściskam Kasia

    Odpowiedz
    • Małgorzata Wejtko

      Cieszę się, Kasiu! Szczególnie, gdy pisze to doświadczona psycholog! Tak trzymać – uwolnijmy siebie i córki, przedtem nauczywszy je wszystkich pożytecznych prac :-)) Bardzo dziękuję za komentarz!

      Odpowiedz
  • Jadwiga

    Dosyć długo to u mnie trwało zanim zrozumiałam, że życie można sobie tak zorganizować, by stało się ono przyjemniejsze. Postanowiłam stać się egoistką dnia codziennego tzn. oddałam w „obce ręce”to co zabierało mi najwięcej czasu mianowicie sprzątanie. Mam teraz więcej czasu dla siebie, pracę zawodową i hobbys. I nie, nie jestem milionerką, przy odrobinie dyscypliny myślę, że prawie każdy może sobie pozwolić na ten „luksus” Małgosiu serdecznie pozdrawiam!

    Odpowiedz
    • Małgorzata Wejtko

      Jadziu, tak trzymaj! O to właśnie chodzi, żeby żyć, a nie – sprzątać. Gratulacje dla „egoistki dnia codziennego” – bardzo mi się podoba to określenie

      Odpowiedz
  • Agnieszka

    Podobnie czułam i starałam się działać ale spotykało się to z niezrozumieniem ze strony niektórych osób… i uwagami np. „czy raz na tydzień nie możesz sprzątnąć sama”? Teraz te same osoby korzystają z pomocy w sprzątaniu i jakoś im to przestało przeszkadzać 😉

    Odpowiedz
    • Małgorzata Wejtko

      „Niektóre osoby” wpychają nas w ramy, w których tkwią same. Najlepiej iść swoją drogą, tylko skąd wziąć siłę? Dziękuję za komentarz!

      Odpowiedz
  • Aleksandra

    To co piszesz spotykam wśród wielu moich klientów coachingowych i wtedy zajmuję się uwolnieniem z podświadomości wielu programów i przekonań dotyczących dumy, wstydu, nadmiernej chęci kontroli i przede wszystkim zasługiwania na szacunek innych tylko kiedy się naharuję. Na spotkaniach ze mną ludzie uczą się jak żyć w większej lekkości i radości oraz, że nie trzeba się nadmiernie napracować, żeby żyć w dostatku. Sama czuję, że żyję w równowadze – mam czas na wszystko, co ważne dla mnie i mojej rodziny, zwłaszcza, że mam dzieci w edukacji domowej. Dziękuję za te ogromnie ciekawe dla mnie inspiracje Małgosiu 🙂

    Odpowiedz

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *