Gra o pieniądze

Pieniądze to dla wielu temat trudny, związany ze stresem, zmartwieniem, kłopotami. Gdzieś tam pod skórą wciąż czai się zagrożenie stratą. Odkładają więc pieniądze „na czarną godzinę”, „wiążą koniec z końcem” starają się „przetrwać do pierwszego”.  Jakakolwiek wpadka finansowa traktowana jest jak osobista porażka. Nawet dodatkowy przypływ pieniędzy nie cieszy, bo za chwilę może być gorzej. Ciągły podskórny niepokój rodzi chęć kontrolowania czego tylko się da. Kontrola ma ograniczyć ryzyko, lecz z góry skazana jest na niepowodzenie. Do tego psuje relacje z najbliższym i dalszym otoczeniem. Są i tacy, którzy reagują całkowitym wycofaniem z wyścigu po mamonę. Z góry odrzucają walkę o więcej, co najwyżej narzekając na niesprawiedliwość świata.

 

A przecież można inaczej. Odpuść to i pobaw się trochę. Gra o pieniądze z fortuną i tak kiedyś skończy się przegraną, bo, jak mawiała moja mądra Mama

trumny kieszeni nie mają

A teraz zaakceptuj swój niepokój i strach. I baw się. W tej zabawie nie chodzi o wygraną. Chodzi o przyjemność, o rozwój, o bycie w grze.

 

Szeroko pleni się wiara, że wystarczy pozytywnie myśleć, by spowodować napływ gotówki. Jak grzyby po deszczu wyrastają szkoły, które będą Cię uczyć, jak medytacjami i pozytywnym nastawieniem zmienić sytuację finansową. Być może tego właśnie potrzebujesz. Przyznam szczerze, że jestem trochę sceptyczna wobec wszystkich szkół prosperity. Można nauczyć się pewnych umiejętności. Aby jednak zmienić zachowania, potrzebna jest zmiana na poziomie przekonań i wartości. Wierzę, że gdy jesteśmy pozytywnie nastawieni, to inni ludzie chcą mieć z nami do czynienia, robić z nami interesy lub kupować nasze produkty. I dzięki temu płynie do nas więcej pieniędzy. Wierzę także, że można  gruntownie zmienić postrzeganie własnej sytuacji finansowej, a w rezultacie poczucie szczęścia z nią związane (Kiedy pieniądze dają szczęście przeczytaj na blogu).

 

Warto rozwijać w sobie podejście, że wszystkiego jest w bród. Dla wszystkich wystarczy. I możesz korzystać z tych dobroci świata. Pytaj i proś z lekkim sercem, dając innym prawo do powiedzenia „nie”. I stwarzając innym okazję  do zabawy.

 

Zwyczaj martwienia się o pieniądze wynosimy z rodzinnego domu. Uwolnij się od niego. I uwolnij od niego Twoje dzieci. Nigdzie, w żadnym dekalogu nie jest powiedziane, że masz się martwić się o pieniądze.

 

Niektórzy traktują pieniądze jak wroga, inni jak bożka, który wciąż woła o kolejne ofiary. Pieniądze to nie bożek, ani wróg, to nauczyciel. Lekcja na dziś to nauczyć się nie przeceniać roli pieniędzy w życiu. Więc nie spinaj się za bardzo, odpuść. Gdy się boisz, nie jesteś w stanie się bawić, grasz kiepsko, nie idziesz na żadne ryzyko, więc przepuszczasz okazje. Jesteś spięta, przyczepiasz się do szczegółów, stajesz się małostkowa – targujesz się o grosze (sprawdź post „Zapłata”). Odpuść sobie. Bądź szczodra i szukaj odpowiedzi, co jest ważne. Jeśli właśnie teraz boli Cię jakaś strata finansowa (a przecież boli zawsze), pomyśl, że z drugiej strony to tylko pieniądze. Nie – wyrok śmierci. Za chwilę znowu wrócisz do gry, pojawi się nowa praca, nowi znajomi, nowe okazje – „jeszcze w zielone gramy” jak mówił poeta Wojciech Młynarski.

 

Nie pracuj dla pieniędzy, choć pytaj o szczodrą zapłatę. Lecz nie traktuj pieniędzy, które Ci płacą, jako sprawdzianu Twojej wartości. To tylko gra. Im mniej Ci zależy, tym swobodniej grasz, tym więcej wygrywasz.

 

A może w cichości ducha boisz się, bo uważasz, że jesteś kiepskim graczem? Nie umiesz negocjować, nie nadajesz się do sprzedaży. Kupujesz, gdy drogo i sprzedajesz, gdy tanio? Wyluzuj i nadal miej przyjemność z gry. Bo przecież nie chodzi o wygraną – i tak kiedyś przegrasz. Każdy przegra. W tej grze chodzi o rozwój. Przegrana, gdy już ją przetrawisz, sprawi, że dowiesz się czegoś o sobie i świecie. Zrozumiesz więcej może, poznasz siebie i innych lepiej.

 

Tak długo, jak nie mylisz poczucia bogactwa z twoim poczuciem wartości – jesteś po stronie wygranych.

 

Jeśli spodobał Ci się powyższy tekst, zapisz się do newslettera, a nie przegapisz kolejnego wpisu.

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *